Parę słów o „Rozmowach…”. I trochę o wychodzeniu poza schematy.

Piszę na gorąco, więc wybaczcie mocno prawdopodobną chaotyczność mojej wypowiedzi, ale chcę się tym podzielić.

Miałam okazję uczestniczyć dziś w spotkaniu mojej ulubionej fundacji Autism Team pt. „Dziecko. Człowiek. Osoba w spektrum autyzmu.”, które poprowadziła Agnieszka Warszawa, którą miałam zaszczyt tutaj u siebie „gościć”. Tych, którzy nie mieli okazji jeszcze przeczytać tego artykułu zapraszam tu (tu kliknij :)).

Znowu nauczyłam się nowych rzeczy. Miałam też okazję móc podążać tym niesamowitym tokiem rozumowania. Tak bardzo mi bliskim. Do rozmowy włączył się również dr Michał Tadeusz Handzel i Ania Janiak.

Wszyscy troje powiedzieli coś, do czego chciałabym się odnieść. Bo widzicie – wydaje mi się, że największą barierą, która dzieli świat neurotypowy i nieneurotypowy – w domyśle autystyczny, choć tych nieneurotypowych światów jest pewnie znacznie więcej, jest brak możliwości, czy też zasobów, a czasami nawet i chęci do wychodzenia poza swoje schematy funkcjonowania.

Opowiem Wam, choć już niejednokrotnie to robiłam, jak to wygląda z naszej perspektywy. Perspektywy rodziców Janka.

Jaś zupełnie inaczej niż neurotypowe dzieci:

  1. Bawi się
  2. Je
  3. Śpi
  4. Uczy się
  5. Poznaje świat
  6. Myśli
  7. Postrzega
  8. Rozumie
  9. Czuje
  10. Cieszy się
  11. Boi… 

I mogłabym jeszcze wymieniać i wymieniać.

W momencie, w którym osoba, która mu towarzyszy, zdecyduje się uczynić krok, który pozwoli jej wyjść poza swój schemat rozumowania i postrzegania świata i dzięki temu wejść w schemat Jasia to odnosi się wrażenie (a przynajmniej ja tak mam, ale na prawdę Wam polecam taki autoeksperyment :)), że cały świat dookoła się zmienia.

Dla mnie to są nieprawdopodobne wręcz i niesamowite odkrycia. Czasami malutkie, a czasami ogromne. Czasami z pozoru nieistotne, a dopiero po czasie do mnie dociera, co zaszło.

Weźmy sobie na tapetę jedno. Takie zwyczajne. Podczas malowania. Bo widzicie, ja pamiętam czasy, że malowało się pędzelkiem, ewentualnie gąbką. Jaś tylko dwa razy trzymał pędzelek w ręku. Bardzo szybko uznał to za nudną i niezbyt dla niego ciekawą rozrywkę. Spróbował trochę na kartce. Trochę na pianinie, trochę na ścianie, trochę na mnie. Nina zdążyła uciec. Teraz, gdy wyciągamy farbki to Jaś maluje rękami, rękawami, kolanem, kopytami konika, kołami samochodzika, szklanką, wszystkim, co ma pod ręką, albo co uzna za w tym celu użyteczne.

Bardzo przydatny i robiący niezłą robotę jest papier z Ikei. Audycja musi zawrzeć lokowanie produktu, bo uważam, że te akcesoria z Ikei idealnie się nadają do takiego obcowania ze sztuką. 😀

Specjalnie zrobiłam zbliżenie tych śladów, bo zarówno i mi i Ninie spodobało się robienie śladów tym autem. 😀 Jaś już porzucił malowanie, a my tworzyłyśmy barwne wzorki, wyrywając sobie z rąk jasiowy samochodzik. 😀 Tylko jeden robi takie fajne ślady.

Serio. Większa zabawa niż może się wydawać. 😀 Poza tym niesamowicie odstresowująca.

Gdy dowiedziałam się, że Jaś jest autystyczny zaczęłam szukać materiałów, żeby przekonać się jak osoby autystyczne funkcjonują. Jak widzą świat. Sporo tego w sieci. Powstała ogromna ilość animacji i filmów, które mają za zadanie przybliżyć osobom neurotypowym, jak autyzm wygląda z perspektywy osoby autystycznej.

Uważam, że należy dużo słuchać, oglądać, czytać, szkolić się, jeździć na konferencje poświęcone spektrum, bo to ogromnie wzbogacające doświadczenia. Na prawdę polecam wszystkim rodzicom dzieci w spektrum udział w konferencjach i warsztatach, czy choćby takich „Rozmowach o…”, w jakich dzisiaj miałam okazję uczestniczyć. Otwierają oczy. Albo inaczej – dają klucze. A czasami cały pęk kluczy, którymi trzeba próbować otwierać kolejne drzwi do tego niesamowitego świata.

Bo jeśli się Wam wydaje, że ktoś da Wam gotową receptę na Wasze dziecko, czy też instrukcję obsługi, to radzę przestać takiej osobie ufać.

Grunt to znaleźć odpowiednie klucze. Ale oczywiście z bardzo wyważonym i świadomym zachowaniem granic. Są takie obszary, które są tylko jasiowe. Tak samo są takie obszary, które są tylko moje. Albo tylko Krzyśka. Czy tylko Niny. To zawsze mamy na uwadze. I szanujemy.

Agnieszka wspomniała również o bardzo ważnej rzeczy – o świadomości przeżywanych emocji.

Jaś wszedł teraz w dosyć ciekawą fazę. Mamy z Niną trochę swojego udziału w tym, bo zrobiłyśmy zdjęcia Nince, która pokazywała swoją twarzą różne emocje. Wrzuciłyśmy te zdjęcia do aplikacji LetMeTalk i podpisałyśmy je – Ninusia jest smutna, Ninusia jest wkurzona, Ninusia jest szczęśliwa itp. I Jaś podłapał to w lot. Zdarza się, że się nam przygląda i rzuci – mamusia jest smutna i biegnie z pocałunkiem na ratunek. Albo bacznie przygląda się wracającemu z pracy tacie i skomentuje od progu „Tatusia (tak, Tatusia – bo mamusia i Ninusia 😀 ale „tatuś” też mówi) jest smutna.

A niby autyści mają z tym problem. Chociaż już się zreflektowano na ten temat chyba.

Wracając do tematu – jeżeli uda się przekroczyć tą jakąś ogromnie tajemniczą i niezwykłą bramę, to tam jawi się tam zupełnie inny świat. Zupełnie inny rodzaj myślenia, percepcji…

To nie do końca też jest tak, że Jaś nie wie w jaki sposób standardowo bawić się zabawkami. Trochę odnoszę wrażenie, że on zawsze chce z tym zrobić coś innego, coś nowego.

I ta fascynująca zdolność do kategoryzowania, do syntezy, do wychodzenia ponad to, co widać na pierwszym planie. To trochę jak z tymi obrazami, które powstają z obrazów. Patrzysz i widzisz tylko zdjęcia, a gdy odchodzisz dalej widzisz, jak barwy tych zdjęć układają się w obraz.

https://en.wikipedia.org/wiki/Photographic_mosaic#/media/File:Mosaicr_seagull.jpg

Trochę szkoda, że jesteśmy tak mocno zakorzenieni w tym praktycznie jednym i wspólnym sposobie widzenia świata i tak ciężko nam wyjść poza. Gdy znajoma nauczycielka mówi mi, że jak jej nie patrzę w oczy, to znaczy, że mam dużo do ukrycia, albo kłamię, albo oszukuję, to się zastanawiam skąd biorą się takie koncepcje…

Brakuje nam refleksji i autorefleksji.

Dlatego uważam, że pojawienie się Janka w naszym życiu, jest niezwykłym darem i pomaga nam wychodzić poza schematy i odnajdować coraz to nowe i coraz to ciekawsze obszary naszego wspólnego funkcjonowania.

A nasz Ninujaś teraz bardzo intensywnie uczy się czytać. Uwielbia, gdy czytamy mu książki.

Bardzo lubi też aplikację KhanAcademyKids. Potrafi powtórzyć całe frazy. Szczególnie ulubione są te o zwierzętach. https://learn.khanacademy.org/khan-academy-kids/

No i aplikacja LetMeTalk cały czas robi furorę. Ostatnio zrobiłam zdjęcia ulubionej książeczki Jasia, bo ewidentnie ten robotowy (jak go z Ninką nazwywamy) głos tej pani chyba bardziej Jasiowi odpowiada niż nasz. 😀 Sądzę też, że Jankowi podoba się to, że ta pani zawsze czyta wszystko z jednakową intonacją. Nie to, co my.

Pozostajemy w kontakcie! Trzymajcie się.

I spójrzcie w niebo. Będzie pełnia Bobrzego Księżyca. Albo Dziecięcego Księżyca, bo wówczas jest najwcześniejszy zachód słońca w roku z pełnią Księżyca na niebie, co czyni go Dziecięcym Księżycem! Bo dzieci nie są jeszcze w łóżkach i mogą go zobaczyć. 😉

My lubimy patrzeć w niebo. 🙂

Do następnego razu! 🙂

https://solarsystem.nasa.gov/news/1596/november-2020-the-next-full-moon-is-the-cold-moon/

P.S. Tak sobie pomyślałam i wybaczcie, jeżeli nasze filmiki, albo zdjęcia nie są takie ładne jak na większości blogów, czy instagramów, czy gdzie to tam się pokazuje jeszcze takie ładne rzeczy. My podajemy tematy na surowo, bez filtrów. 🙂 Tak, jak to faktycznie wygląda na codzień.

Dodaj komentarz