Lęk – nieodłączny towarzysz.

Czyli parę słów o identyfikowaniu i poskramianiu lęku.

Scared Friends Tv GIF - Find & Share on GIPHY

Wiem, że to chyba nie jest najlepszy temat na czas niekończącej się pandemii, ale postanowiłam o nim napisać, bo być może ktoś dzięki temu poczuje się lepiej. Ja się poczułam, gdy o tym przeczytałam, więc postanowiłam się tym z Wami podzielić. Będzie dziś trochę więcej o mnie, mniej o Jasiu. A w zasadzie o nas razem.

Odkąd pamiętam, mojemu życiu zawsze, nieustannie i praktycznie nieprzerwanie (celowo używam tylu określeń by podnieść rangę ;)) towarzyszy jakiś lęk. Czasami mniejszy, czasami większy, a czasami paraliżujący. Im jestem starsza, tym większą mam jego świadomość i tym lepiej potrafię go okiełznać. Najciekawsze jest to, że ten lęk dotyczy bardziej tego, co może się wydarzyć – czyli potencjalnego scenariusza, niż tego, co faktycznie się dzieje. Gdy spotyka mnie coś i uczestniczę w tym realnie (a nie w swojej wyobraźni – uprzedzając różne fakty), okazuje się, że to wcale mnie tak nie przeraża, jak to co działo się w mojej głowie. I tak po prostu mam. Ma tak też moja córka. I Jaś. Dlatego tak dobrze jestem w stanie zrozumieć ich różne lęki i obawy, które dla innych osób są nie do pojęcia.

W momencie, kiedy zaakceptowałam i zrozumiałam, że taka po prostu jestem, żyje mi się o wiele łatwiej.

Jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, to ogromnie dużo daje mi świadomość tego, że zawsze tworzyłam w głowie ten potencjalny scenariusz i to jego bałam się przeraźliwie. Ten strach paraliżował mnie na tyle, że nie zauważałam czasami nawet, że rzeczywistość okazała się o wiele bardziej łaskawa i niepotrzebnie tak bardzo się bałam. 🙂 Dziś już wiem, że ten strach można ujarzmić. Wkurzę Was pewnie, gdy napiszę, że każdy sam powinien znaleźć na to metodę. 😀

Ale postaram się pomóc. Czytam właśnie książkę: „My daliśmy radę, tobie też się uda! Przewodnik po życiu na świecie dla osób z Zespołem Aspergera” pod red. Tony’ego Attwooda, Craiga R. Evansa i Anity Lesko. Myślę, że warto mieć tą książkę na podorędziu.

Poniżej dosyć obszerny fragment, który myślę, że wielu z Was trafi prosto w serce.

A przynajmniej mam nadzieję, że trafi. Bo ja wiem, jak to jest żyć w ciągłym lęku odkąd rejestruje to twoja pamięć. Pamiętam doskonale przepłakane i pełne przerażenia pierwsze dni w przedszkolu. Pamiętam pobyt w szpitalu. Pamiętam szkołę… Pierwszą pracę… Wszystko pamiętam. Pamiętam też, jak bałam się ciemnych pomieszczeń. Pamiętam, że musiałam zasypiać i spać przy zapalonym świetle. Moje dzieci mają bardzo podobnie. Jaś zamyka drzwi od pokojów, w których jest ciemno, bo boi się cieni. Dlatego nie gaszę dzieciom światła, gdy protestują. Dlatego doskonale pamiętam pierwsze dni w przedszkolu i szkole naszej Niny.

Dziś jest już zupełnie inaczej. Choć są takie chwile, które nadal napawają mnie przerażeniem. Nadal czuję się bardzo niepewnie w niektórych sytuacjach, choć staram się nad tym panować.

Widzę też, że u Jasia i Niny też zachodzą przemiany i jedne lęki odchodzą w niepamięć, a inne się pojawiają. Ale znacznie więcej chyba jest poskramianych.

W ogóle relacja Niny z Jankiem bardzo się zmieniła. Jaś ogromnie lubi towarzystwo swojej starszej siostry. Uwielbia, gdy jest blisko. Prawi jej komplementy i mówi: „naprawdę koszam cię”. Rozbrajające to jest niesamowicie, zważając na fakt, że nie wiedzieliśmy jeszcze kilka miesięcy temu, czy Janek w ogóle będzie mówił.

A teraz do rzeczy. Szanuję Wasz cenny czas.

W swojej książce T. Attwood dzieli strategie radzenia sobie z lękiem na:

  1. Potencjalnie destrukcyjne
  2. Konstruktywne

STRATEGIE POTENCJALNIE DESTRUKCYJNE

  1. Obsesyjne kontrolowanie (np. zapalczywe wzbranianie się przed zaangażowaniem, szantaż emocjonalny – grożenie zniszczeniem czegoś lub zadaniem komuś krzywdy w celu uniknięcia poddania się przymusowi lub czekiwaniom związanym z uczestnictwem w jakimś działaniu, które było kiedyś źródłem lęku lub jawi się jako potencjalne źródło). Gdy jesteś taką osobą, to ważne jest abyś w jasny sposób potrafiła powiedzieć, dlaczego jakąś sytuację postrzegasz jako lęk i poszukać osób, które mogą w takim momencie okazać ci wsparcie poprzez motywowanie lub inne strategie, które działają na ciebie. Nie wszyscy mogą zdawać sobie sprawę, że coś może być dla ciebie źródłem takiego silnego stresu. Tak samo jak nie wszyscy zdają sobie sprawę, że moje dzieci boją się takich sytuacji, które dla innych nie są źródłem najmniejszego niepokoju.
  2. Wypracowywanie nawyków i rytuałów. Tutaj pewnie budzi się Wasz sprzeciw, bo osoby w spektrum potrzebują nawyków i rytuałów. Tony Attwood ma na myśli jednak takie, które zaburzają zdolność do angażowania się w inne czynności lub moment, w którym nawyki i ryatuały są jedyną strategią radzenia sobie w sytuacji lękowej. Czasami jest to niemożliwe, żeby skorzystać ze swojego ukochanego rytuału i wówczas pojawia się ogromnie stresogenna sytuacja. Dla wszystkich. A w szczególności dla osoby z ASC.
  3. Eksplozja emocjonalna
  4. Nadużywanie alkoholu oraz zażywanie narkotyków

STRATEGIE KONSTRUKTYWNE

  1. Aktywność fizyczna. Tony Attwood pisze, że przezywciężyć lęk można właśnie dzięki aktywności fizycznej. Badania pokazują, że ma to sens. My też widzimy, że ma to bardzo dobry wpływ na całą naszą rodzinę. Dzieci w spektrum bardzo często źle kojarzą aktywność fizyczną, bo zdarza się, że towarzyszy im niezdarność ruchowa. Gry zespołowe z wiadomych względów powodują jeszcze większy strach. Dlatego warto jest poszukać swojej aktywności. Może nią być zwyczajny spacer. Bieg za mamą. Cokolwiek. Ja np. nienawidziłam szkolnych gier zespołowych. Byłam przerażona na samą myśl, że będziemy grać w siatkówkę. Wiedziałam, że słabo sobie radzę. Moja koordynacja ruch-wzrok pozostawia do dziś wieeeeele do życzenia. Uwielbiałam za to grać w badmintona. Mimo że wcale nie szło mi dobrze.
  2. Relaksacja. O! To jest ważny punkt programu naszego Janka. Relaksacji poświęca sporą część dnia. Ma swoją ukochaną, pachnącą nim kołderkę i gdy tylko czuje się przeciążony wskakuje pod nią i włącza sobie swoją ulubioną w danym momencie piosenkę i odpływa. Na spacerze relaksacja przybiera inne formy. 🙂 Tutaj chyba każdy powinien poszukać swojej metody. Ja mam ich wiele – uwielbiam szydełkować, robić na drutach, malować, czytać, pisać, kaligrafować, pracować w ogrodzie, czytać o roślinach, zwierzętach, modlić się, oglądać ukochany serial…. przytulić się do męża 😀 (o mały włos, a bym zapomniała 😀 ), czy do Niny lub Jasia (choć tu trzeba ostrożnie, bo można zostać szorstko potraktowanym :D)
  3. Specjalne zainteresowania – to jest temat, który kocham. Uwielbiam o tym czytać, rozmawiać. Lubię pytać ludzi, jakie mają specjalne zainteresowania, bo to zawsze jest temat do niezwykle pasjonujących rozmów. Chyba, że ktoś nie ma – to wtedy nie ma o czym gadać. 😀
  4. Przebywanie ze zwierzętami lub życzliwą osobą
  5. Dieta i odżywanie
  6. Sen
  7. Dojrzałość – dojrzewając nabieramy zdolności do umieszczania wydarzeń w odpowiedniej perspektywie, co pomaga unikać „katastrofizowania”.

Na razie tyle. Będę kontynuować dziele się tym, co udało mi się znaleźć w książce, bo uważam, że warto. A nie każdy ma czas.

Pamiętacie: jeśli mierzycie się z lękami (a czas jakby temu mocno sprzyja :D), postarajcie się znaleźć swoje strategie. To niezwykle ważne, ponieważ stres, lęk, strach, panika wpływa bardzo destrukcyjnie na nasz organizm. Ewolucyjnie jest nam potrzebny, bo pomaga ostrzegać przed niebezpieczeństwem i nie możemy całkowicie się go pozbyć. Musimy jednak nauczyć się nad nim panować, bo inaczej zje nas od środka. Czego sobie i Wam życzę. <3

Dodaj komentarz